Trzykolorowa Jodełka - zabiedzona kotka z odmrożeniami Drukuj Email
wtorek, 06 marca 2012 09:10

18 lutego trafiła do naszego Schroniska trzykolorowa kotka. Przyniósł ją mężczyzna, który od jakiegoś czasu dokarmiał kotkę na działkach niedaleko dużego Tesco. Ostatnio wysypano tam truciznę na szczury i pan zaczął się obawiać o jej zdrowie i życie. Do wyjścia mężczyzny od nas, kotka siedziała w kartonie zaklejonym taśmą. Beatka dała jej na imię Jodełka.

Kiedy mężczyzna wyszedł a w schronisku się troszkę uspokoiło, odkleiłyśmy taśmę. W kartonie siedziała skulona, przerażona koteczka. Z kartonu czuć było intensywny zapach moczu. Kiedy wyciągnęłyśmy Jodełkę z pudełka naszym oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy. Zabiedzony, chudy kot. Brudne futro, ciemny wyciek z oczu, w uszach kopalnia Bóg jedynie wie czego. Im dalej kotki, tym gorzej. Cała była dosłownie przesiąknięta moczem. Śmierdziała niemiłosiernie. Skóra na dziwnie opuchniętym brzuchu była już podrażniona od moczu, na granicy odparzeń. Ale najgorsze były tylne łapki – łyse placki, w miejscach bez sierści przekrwiona skóra i ogromne strupy. Później, weterynarze, potwierdzili nasze przypuszczenia – łapki są odmrożone. Nie wiem gdzie przebywała Jodełka by być całą obsiusianą, skoro u nas perfekcyjnie kuwetkuje. Nie wiem gdzie mogła przebywać skoro na łapach są ślady ran po odmrożeniach. Jak bardzo musiała cierpieć w minione mrozy, jakim cudem dawała sobie radę mając tak duże rany na łapkach. Ile bólu znosiła. Mimo wszystko, Jodełka siedząc u mnie na rękach cały czas mruczała. Przytulała się.

Dziwnie opuchnięty brzuch okazał się już dość wysoką ciążą. W trakcie zabiegu kastracji obejrzano całą kotkę. Ciężko ocenić jej wiek, ubytki w uzębieniu mogą świadczyć o tym, że kotka ma już kilka lat. Ale mogą być też świadectwem jak ciężkie życie przyszło jej wieść. Jodełka na pewno jest domowym, oswojonym kotem. Jest bardzo pro-ludzka, pięknie mruczy, można przy niej wszystko zrobić. Na szczęście zabieg zniosła dzielnie i dobrze. Ma fajny apetyt i odrabia zaległości w posiłkach. Jeśli chodzi o wyprawy do kuwety to ma 100% celność. Jodełce będziemy oczywiście robić ogłoszenia i intensywnie szukać domu jak już troszkę wydobrzeje ale może teraz, ktoś, kto ma jakieś, choćby nieznaczne doświadczenie w opiece nad kotami, wolne miejsce i trochę dobrego serca mógłby przyjąć Jodełkę do siebie, może dać jej dom? A może choć miejsce w domu tymczasowym?
Gdyby była taka możliwość, bardzo proszę o kontakt mailowy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Jodelka.jpg 1 2