|

3 czerwca 2010 r. po nasze osierocone rodzeństwo przyjechali nowi Duzi. Przyjechali po koty aż z Warszawy, nie mogli się doczekać jakiegoś transportu "przy okazji". Wena i Posiu są bardzo, bardzo szcześliwi w nowym domu, z nowymi opiekunami i z nowymi kocimi przyjaciółmi.
Urodzili się 5 lat temu. Urodzili się w domu, w domu też dorastali, wychowywali się, żyli. Przez pięć lat w jednym miejscu, z jedną osobą. I nagle tej jednej, jedynej osoby braknie. Wszystko się wali. Nie ma już ciepłych rąk, ukochanych kolan, które tak dobrze znali. Znany głos nie woła już rano do kuchni na miseczkę dobrego jedzenia. Co więcej, nie ma już ukochanego domu. Nie ma znajomych ścian, kanap, poduszek, nic nie pachnie już domem… Są gołe ściany i kraty. Schroniskowe kraty.
Dymno-grafitowa Wena i srebrny, pręgowany Posiu trafili do opolskiego schroniska pod koniec kwietnia tego roku. Przyniosła je sąsiadka zmarłej osoby. Nikt z rodziny ani znajomych nie chciał zająć się kotami, które ich bliski kiedyś tak bardzo kochał. Każdy z kotów zareagował inaczej – Wena postawiła sobie za cel „uwieść” każdego człowieka jaki pojawia się na kociarni. Mruczy, grucha i tuli się. Ociera o nogi, zachęca, zagaduje byleby tylko ktoś się nią zainteresował, byleby stąd zabrał. Posiu natomiast postanowił zniknąć. Stara się być niewidoczny dla nikogo. Wciska się w najciemniejsze, najdalsze kąty. Boi się wszystkiego i wszystkich. Dopiero jak się go złapie, weźmie na ręce, koci strach pęka jak balonik i Posiu wtula się w trzymające go ramiona jakby chciał się w nie zapaść, jakby chciał się w nie wtopić by stanowiły z nim całość, by już nigdy więcej tych ramion nie utracić.
Postanowiliśmy rodzeństwa nie rozdzielać. Nie pogłębiać ich tragedii. Dlatego szukamy dla nich wspólnego domu. Domu bardzo dobrego, odpowiedzialnego, takiego na całe, długie kocie życie.
Rodzeństwo jest wykastrowane, zaszczepione i odrobaczone. Są to koty zdrowe, czyste i kuwetkowe. Dobrze by było, by z racji swojego wieku i w sumie nieznanej przeszłości, nowy dom zadbał jednak o kontrolne badania krwi kotów.
Najchętniej oddajemy koty do domów niewychodzących (dla ich bezpieczeństwa). Jeśli chcesz wyrwać wyjątkowe rodzeństwo zza krat i dać im dom, skontaktuj się ze mną. Prześlę informacje o zasadach adopcji. Koty przebywają w Opolu ale zawsze istnieje możliwość transportu w obrębie prawie całej Polski. W większości przypadków prosimy o zgodę na wizytę przed-adopcyjną.
Kontakt (najchętniej mailowy):
Patrycja Kwiatkowska mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
GG: 387777 tel. 505 127 519 (wieczorami i w weekendy)
|