|

Parysę zabrano ze schroniska 16 lipca 2011 roku. Trafiła do domu Pani Ani i jej męża. Trafiła do domu, gdzie czekali na nią już inni koci przyjaciele. Przez dwa pierwsze tygodnie Parysa albo nie wychodziła z ukrycia albo przemieszczała się śpiesznie, ciągnąc brzuchem po podłodze. Ale jej nowi Duzi przeczekali ten początkowy kryzys i teraz Parysia wychodzi nawet do ogródka! Dlatego zawsze mówię - ze wszech miar warto!
Ogromne, jakby trochę za duże do niewielkiego łepka oczy wydają się być wciąż zdziwione. Te piękne, złoto-zielone oczy to jest to, co pierwsze widać kiedy patrzymy na Parysę. Parysa to kolejna kotka z oddanej do nas dziesiątki kotów. Kolejna buro-pręgowana sierotka. Mimo wciąż zachowanej rezerwy, poniekąd lekkiej ostrożności Parysa lubuje się w przyjmowaniu głasków. Jak się dość niedawno okazało, wystarczy chwila zainteresowania Buraską i można dostąpić zaszczytu smyrania ślicznego, puchatego brzuszka.
Przerażone. Zdezorientowane. Wbite jedno w drugie, przypominają wielką, żywą kulę burego futra. Jeden podobny do drugiego. A przecież miały kiedyś dom, przecież były, chyba, szczęśliwe. Co się stało? Osoba, która nieodpowiedzialnie pozwoliła im przyjść na świat, stwierdziła, że przy takiej ich ilości nie daje już rady. I po prostu, końcem marca, oddała całą dziesiątkę swoich kotów do Schroniska. Kiedy wejdzie się do ich boksu, widok na długo pozostaje w pamięci. Wszystkie bure, z większymi lub mniejszymi białymi znaczeniami, w różnym wieku - od 2-3 lat i więcej. Przytulone do siebie, przerażone i bardzo nieszczęśliwe. Bardzo starają się ukryć przed światem. W ich oczach widać ogromny smutek, ból i przygnębienie. Są zupełnie zdezorientowane zaistniałą sytuacją. Nie rozumieją, dlaczego znalazły się w zupełnie obcym dla nich miejscu. Dlaczego ktoś je porzucił? Dlaczego zostawił? Dlaczego już nikt ich nie chce? Niestety, nikt nie umie im odpowiedzieć…
Mimo że bardzo się boją, mimo że są bardzo wystraszone, są spokojne, miłe i dają się głaskać. Nie są kotami dzikimi, czy zdziczałymi. Mimo wszystko. Każdego z nich można pogłaskać, wziąć na ręce. Jednak wszystkie przeżyły ogromną traumę. Każdy z nich wciąż skrywa w sobie całe pokłady bólu i totalnego zagubienia. Nie jest możliwym by znalazły jeden, wspólny dom, ale może choć dwójkami? Oczywiście dobry dom dla jednego z nich też będzie cudem. Tym kotom załamało się życie, dlatego też bardzo pilnie i bardzo głośno apelujemy o domy dla nich. Każde z nich zasługuje na dobry, ciepły i cierpliwy dom. Dom, który stworzy takiemu kotu warunki, by mógł dojść do siebie. Dom, w którym zostanie otoczona ciepłem, miłością, zrozumieniem. Dom, który da jej tyle czasu, ile będzie potrzebowała. Dom, w którym już nigdy nic złego jej nie spotka.
Kolejną z pozostałej w schronisku piątki kotek jest Parysa. Kotka ma około 2 lat. Jest wysterylizowana, zaszczepiona i odrobaczona. Parysa jest kotką zdrową, czystą i kuwetkową. Burasia mimo tego, że wciąż jest dość ostrożna będąc głaskaną szybko zapomina o trzymaniu dystansu i z ogromną radością poddaje się wszelkim miziankom. Bardzo lubi kiedy poświęca się jej czas, bardzo lubi być głaskana, drapana za uszkiem i pod bródką. Parysa bardzo potrzebuje nowego, kochającego domu. Najlepiej jak najszybciej!
Najchętniej oddajemy koty do domów niewychodzących (dla ich bezpieczeństwa). Jeśli chcesz dać Parysie prawdziwy, dobry dom, skontaktuj się z nami. Prześlemy informacje o zasadach adopcji. Kotka mieszka w Opolu, ale zawsze istnieje możliwość transportu w obrębie prawie całej Polski. W większości przypadków prosimy o zgodę na wizytę przed-adopcyjną.
Kontakt (najchętniej mailowy): Patrycja Kwiatkowska mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
GG: 387777 tel. 505 127 519 (wieczorami i w weekendy)
lub
Hanna mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tel. 515 071 889
|