Matylda i Maciej - bure rodzeństwo pilnie potrzebuje domu! Drukuj Email

Matylda_i_Maciej_sygn

 

Sobota 18 lutego 2012 była bardzo dobrym dniem. Maciej i Matylda zostali zabrani do nowego domku. Razem, oboje. Tak jak od początku byli ze sobą, tak będą razem nadal. Tego samego dnia do wspólnego domu trafiła jeszcze jedna nasza kocia para – Maciej i Kasia. To była dobra sobota :)

 

 


 

Skrzywdzić kota jest bardzo łatwo, ale wierzcie mi, żaden to honor, żaden! pisał w Mistrzu i Małgorzacie Michaił Bułhakow. Niestety kocia krzywda dzieje się cały czas i prawie zawsze z ręki człowieka. Bure, kocie rodzeństwo ta krzywda spotyka już nie pierwszy raz. Pojawili się na świecie jakieś cztery lata temu. Jak zwykle powołane do życia niechciane, niepotrzebne i niezaopiekowane. Wyrok brzmiał – schronisko. W sumie zawsze lepsze to schronisko, niż worek z kamieniem i najbliższa rzeka...


W schronisku do rodzeństwa uśmiechnęło się szczęście. Dość szybko znaleźli dom i to na dodatek wspólny. Przez prawie cztery lata byli cały czas razem, w ciepłym i własnym domu. Mieli swoich dużych, kolana do drzemania, ręce do głaskania, czuły i ciepły głos zapewniający o nieskończonej miłości i o tym, że już nigdy nic złego się im nie stanie. Matylda i Maciek rośli zdrowo, byli wypieszczonymi kotami swoich opiekunów. Byli, i nadal są, bardzo przytulaści, miziaści, po prostu cudne i radosne koty. Spokojne i zadbane. A przede wszystkim kochane. I nagle znowu życie daje o sobie znać, opiekunka kotów zostaje zmuszona do wyboru – rodzina albo ukochane koty. Tak naprawdę, tego wyboru nie ma. Sytuacja jest przesądzona, a koty po prostu przeszkadzają. Mają się wynieść z domu dosłownie już. Na szczęście nie lądują na ulicy, nie są dowiezione do weterynarza celem eutanazji. Ironicznie na szczęście, trafiają do nas. Jednak dla Matyldy i Maćka to totalna tragedia. Koty są załamane i zdezorientowane. Siedzą wciśnięte jedno w drugie w najciemniejszym kąciku, jaki udaje się im znaleźć. Chowają się, nie chcą jeść. Są zdruzgotane. W tej chwili bardzo boimy się o ich zdrowie, a nawet i życie. Matylda i Maciek muszą znaleźć wspólny dom na już, na wczoraj. W ostatnim czasie, w schronisku kilka kotów w podobnej sytuacji, po prostu umarło w ciągu niecałego miesiąca. Tak bardzo nie chcemy, by odeszły kolejne domowe, porzucone koty. Dlatego wspólny dom dla burego rodzeństwa jest tak bardzo ważny, tak bardzo pilny.

Wczoraj Matyldę zastałyśmy ukrytą w szufladzie. Kiedy zaczęłyśmy ją głaskać przepięknie mruczała, przewracała się z boczku na boczek, wystawiała nawet brzuszek. Ale za nic w świecie nie chciała wyjść z szuflady. Na szczęście, dość długo głaskana zaczęła poskubywać podstawiane jej pod nos chrupki. Maćka, na początku, nie mogłyśmy zlokalizować. Okazało się, że wcisnął się pod otwartą szufladę (dlatego zdjęcia kotów załączone do ogłoszenia wyglądają tak a nie inaczej). Maciek również, mimo głaskania, mówienia do niego, leżenia przy nim cały czas, nie wyszedł spod szuflady. Niestety nie dał się także namówić na ani jedną chrupeczkę, jaką podstawiałam mu pod pysio. Dla kota niejedzenie, to praktycznie wyrok. I uwierzcie, są koty, które po oddaniu z domu do schroniska potrafią się zagłodzić na śmierć.

Matylda i Maciek bardzo pilnie potrzebują wspólnego domu. Nie wchodzi w grę ich rozdzielenie, ponieważ dla tego kota, który zostanie sam w schronisku, to pewny wyrok śmierci. Oba koty są wykastrowane, zaszczepione i odrobaczone. Póki co, wciąż są zdrowe.

 

W trakcie mojego ostatniego pobytu w schronisku udało mi się uwiecznić bardzo wzruszające chwile. Chwile potwierdzające jak bardzo Matylda i Maciej są ze sobą zżyci, jak bardzo do siebie przywiązani. Jak wielkim nieszczęściem dla nich byłoby rozdzielenie rodzeństwa. Z góry przepraszam za jakość ale tak bywa, jak coś wypada nagle i trzeba szybko reagować.

 

 

Dla Matyldy i Maćka szukamy domu niewychodzącego, bezpiecznego. Jeśli chcesz i możesz dać buremu rodzeństwu prawdziwy, dobry dom, skontaktuj się z nami. Prześlemy informacje o zasadach adopcji. Koty przebywają w Opolu, ale zawsze istnieje możliwość transportu w obrębie prawie całej Polski. W większości przypadków prosimy o zgodę na wizytę przed-adopcyjną. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.

 

Kontakt (najchętniej mailowy):

Patrycja Kwiatkowska
mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
GG: 387777
tel. 505 127 519 (wieczorami i w weekendy)

lub

Hanna
mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tel. 515 071 889

 

 

Matylda i Maciej Matylda i Maciej Matylda Matylda Maciej Maciej

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Skrzywdzić kota jest bardzo łatwo, ale wierzcie mi, żaden to honor, żaden! pisał w Mistrzu i Małgorzacie Michaił Bułhakow. Niestety kocia krzywda dzieje się cały czas i prawie zawsze z ręki człowieka. Bure, kocie rodzeństwo ta krzywda spotyka już nie pierwszy raz. Pojawili się na świecie jakieś cztery lata temu. Jak zwykle powołane do życia niechciane, niepotrzebne i niezaopiekowane. Wyrok brzmiał – schronisko. W sumie zawsze lepsze to schronisko, niż worek z kamieniem i najbliższa rzeka… 

W schronisku do rodzeństwa uśmiechnęło się szczęście. Dość szybko znaleźli dom i to na dodatek wspólny. Przez prawie cztery lata byli cały czas razem, w ciepłym i własnym domu. Mieli swoich dużych, kolana do drzemania, ręce do głaskania, czuły i ciepły głos zapewniający o nieskończonej miłości i o tym, że już nigdy nic złego się im nie stanie. Matylda i Maciek rośli zdrowo, byli wypieszczonymi kotami swoich opiekunów. Byli, i nadal są, bardzo przytulaści, miziaści, po prostu cudne i radosne koty. Spokojne i zadbane. A przede wszystkim kochane. I nagle znowu życie daje o sobie znać, opiekunka kotów zostaje zmuszona do wyboru – rodzina albo ukochane koty. Tak naprawdę, tego wyboru nie ma. Sytuacja jest przesądzona, a koty po prostu przeszkadzają. Mają się wynieść z domu dosłownie już. Na szczęście nie lądują na ulicy, nie są dowiezione do weterynarza celem eutanazji. Ironicznie na szczęście, trafiają do nas. Jednak dla Matyldy i Maćka to totalna tragedia. Koty są załamane i zdezorientowane. Siedzą wciśnięte jedno w drugie w najciemniejszym kąciku, jaki udaje się im znaleźć. Chowają się, nie chcą jeść. Są zdruzgotane. W tej chwili bardzo boimy się o ich zdrowie, a nawet i życie. Matylda i Maciek muszą znaleźć wspólny dom na już, na wczoraj. W ostatnim czasie, w schronisku kilka kotów w podobnej sytuacji, po prostu umarło w ciągu niecałego miesiąca. Tak bardzo nie chcemy, by odeszły kolejne domowe, porzucone koty. Dlatego wspólny dom dla burego rodzeństwa jest tak bardzo ważny, tak bardzo pilny.  

Wczoraj Matyldę zastałyśmy ukrytą w szufladzie. Kiedy zaczęłyśmy ją głaskać przepięknie mruczała, przewracała się z boczku na boczek, wystawiała nawet brzuszek. Ale za nic w świecie nie chciała wyjść z szuflady. Na szczęście, dość długo głaskana zaczęła poskubywać podstawiane jej pod nos chrupki. Maćka, na początku, nie mogłyśmy zlokalizować. Okazało się, że wcisnąL się pod otwartą szufladę (dlatego zdjęcia kotów załączone do ogłoszenia wyglądają tak a nie inaczej). Maciek również, mimo głaskania, mówienia do niego, leżenia przy nim cały czas, nie wyszedł spod szuflady. Niestety nie dał się także namówić na ani jedną chrupeczkę, jaką podstawiałam mu pod pysio. Dla kota niejedzenie, to praktycznie wyrok. I uwierzcie, są koty, które po oddaniu z domu do schroniska potrafią się zagłodzić na śmierć.  

Matylda i Maciek bardzo pilnie potrzebują wspólnego domu. Nie wchodzi w grę ich rozdzielenie, ponieważ dla tego kota, który zostanie sam w schronisku, to pewny wyrok śmierci. Oba koty są wykastrowane, zaszczepione i odrobaczone. Póki co, wciąż są zdrowe. 

Dla Matyldy i Maćka szukamy domu niewychodzącego, bezpiecznego. Jeśli chcesz i możesz dać buremu rodzeństwu prawdziwy, dobry dom, skontaktuj się z nami. Prześlemy informacje o zasadach adopcji. Koty przebywają w Opolu, ale zawsze istnieje możliwość transportu w obrębie prawie całej Polski. W większości przypadków prosimy o zgodę na wizytę przed-adopcyjną. Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej.  

Kontakt (najchętniej mailowy):
Patrycja Kwiatkowska
mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
GG: 387777
tel. 505 127 519 (wieczorami i w weekendy)
 

lub  

Hanna
mail:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tel. 515 071 889