Drukuj Email
Los człowieka podobny jest do losu zwierząt
Ze względu na synów ludzkich [tak się dzieje].
Bóg chce ich bowiem doświadczyć, żeby wiedzieli,
że sami przez się są tylko zwierzętami.
Los bowiem synów ludzkich jest ten sam,
co i los zwierząt;
los ich jest jeden:
jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego,
i oddech życia ten sam.
W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt,
bo wszystko jest marnością.

Stary Testament Księga Koheleta 3:18

 

PAMIĘTAJ! RASOWY = RODOWODOWY!!!

 

Dobry Bóg stworzył Ziemię, wszystko co na niej no i człowieka. Dał człowiekowi Ziemię we władanie i kazał uczynić jemu podległą. Nie wiem, czy nie przemyślał Bóg sprawy czy nie przypuszczał w najgorszych snach, do czego człowiek będzie zdolny.

Od zawsze człowiek wynosił się ponad zwierzęta. Od zawsze to one były jemu podległe. Od zawsze były mu potrzebne, póki były zdolne do pracy. Stare, chore, niedołężne skazane były na utratę domu i śmierć, nieraz w tragicznych warunkach i wielkim bólu.

Dzisiejsze czasy dołożyły do czynienia zwierząt poddanymi człowiekowi kwestię zarobków. Inteligentny, ponoć, człowiek wykombinował sobie, że na rasowych zwierzętach domowych można nieźle zarobić. Zauważył, że zawsze znajdzie się ktoś, kto chce zapłacić. Ale wiadomo, że im niższa cena tym towar będzie lepiej schodził. Rasowe zwierzęta zawsze były w cenie. Profesjonalne hodowle zwierząt rasowych sprzedają kocięta czy szczenięta po wysokich cenach. Hodowcy chcą wiedzieć gdzie trafia ich mały podopieczny, czym będzie karmiony, jaką opiekę będzie miał, chcą mieć wpływ na jego dalsze losy. Cena zwierzaka z hodowli plus wymagania hodowcy co do losu swojego wychowanka nie są w smak przeciętnemu człowiekowi. Powstała więc „szara strefa" tzw. pseudohodowli.

Związki Felinologiczne czy Kynologiczne nakładają na hodowców ściśle określone reguły. Ilość miotów w danym czasie, badania, szczepienia itp. W przeciętnej logice człowieka mija się to z zyskiem. Więc kupuje taka postać zwierzę „rasowe" bez rodowodu i rozmnaża z drugim zwierzakiem w „typie rasy" i sprzedaje później kocięta czy szczenięta na bazarach, targowiskach czy aukcjach internetowych. Hasła typu „rasowy bez rodowodu", „tanie, rasowe kocięta" są bardzo chwytliwe. Mało kto z kupujących zadaje sobie pytanie „dlaczego". Dlaczego to kocię jest dużo tańsze, dlaczego właściciel sprzedaje je na targowisku. Nikt nie zastanowi się nad tym kim są rodzice malucha, czy nie są spokrewnieni, czy nie są obciążeni wadami genetycznymi, w jakich warunkach żyją. Bardzo często nie zastanawiają się nawet czy maluch nie jest za młody na rozdzielenie z matką i rodzeństwem, czy był odrobaczany, szczepiony... Ważna jest cena i chęć posiadania „rasowego" zwierzaka. Ewentualne tłumaczenia sprzedającego, że zwierzę nie ma rodowodu ponieważ za wydanie dokumentu słono się płaci, kłamie. Koszt wydania rodowodu kota to około 20zł. To co dla rozmnażacza jest kosztowne to hodowla zwierząt zgodna z wymaganiami Związków. Rozmnażacze oszczędzają na wszystkim – na jedzeniu, na opiece weterynarza, przypadkowym doborze rodziców. Sprzedają mioty w wieku kilku tygodni, w momencie kiedy hodowcy robią to przynajmniej po 10 tygodniu życia choć częściej po 12 czy nawet 16 tygodniu. Bo tyle czasu właśnie potrzebuje kociak by nauczyć się wszystkiego o byciu kotem od matki, by poprawnie się socjalizować z rodzeństwem i człowiekiem, by poprawnie wykształcić swoją psychikę. Ale dłuższy czas przetrzymania kociąt w domu to większe koszty, więc sprzedaje się już ledwo samodzielne 4-6 tygodniowe kociaki.

Kiedy kupujemy kocię od prawdziwego hodowcy, zawsze odwiedzamy go w domu. Mamy możliwość zobaczenia rodziców (a przynajmniej matki), całego miotu. Warunków w jakich żyją zwierzęta, zachowania w stadzie. Także hodowca dokładnie będzie chciał wiedzieć w jakie warunki trafia jego mały podopieczny. Kupując zwierzę od rozmnażacza mało prawdopodobnym jest to, że będziesz miał możliwość zobaczenia rodziców czy nawet samej matki, warunków w jakich rodzą się i wychowują młode. Mało który rozmnażasz wpuszcza kupujących do domu. Dlaczego? Ponieważ w takim domu zazwyczaj panują tragiczne warunki. Kotów czy psów jest ogromna ilość, jedzą byle co, mieszkają w warunkach urągających wszystkiemu. Zwierzęta, które nie powinny być rozmnażane, nie są wykastrowane. Bardzo często koty czy małe psy pozamykane są małych klatkach. Siedzą w jednym miejscu, gdzie ich odchody mieszają się z pokarmem, często nie mają możliwości stanięcia prosto nie mówiąc już o jakimkolwiek ruchu. Zdarzało się w ekstremalnych przypadkach, że koty miały drutem przyczepione ogony do góry klatki by ogon był zawsze podniesiony. W takich miejscach zwierzęta są eksploatowane, kotki czy suki są już w kolejnej ciąży karmiąc jeszcze poprzedni miot. To nie są hodowle, to są taśmy produkcyjne. Bez jakichkolwiek warunków, uczuć czy sumienia.

Bardzo często koty z pseudohodowli trafiają do ludzi zajmujących się opieką i ratowaniem bezdomnych i skrzywdzonych zwierząt. Takie zwierzęta na początku trzeba umieszczać w małych, zamkniętych przestrzeniach. Bardzo często, dość ciemnych. Kot, który całe życie spędził w małej klatce, bez dostępu do światła, w normalnym domu wpada w panikę, nie wie jak ma się zachować, co zrobić tak dużą przestrzenią. Takie koty rzucają się na jedzenie, boją się własnego cienia. Są przerażone i zdezorientowane. Bardzo często cierpią na zmiany zwyrodnieniowe kości i stawów. Bo jak może zwierzę prawidłowo rosnąć w klatce???

Póki nie zaczęłam się interesować losem bezdomnych zwierząt w Opolu nie miałam pojęcia o istnieniu pseudohodowli. Im bardziej wsiąkałam w temat bezdomności tym więcej przerażających rzeczy odkrywałam. Rzeczy, które człowiek jest w stanie zrobić zwierzęciu. Pseudohodowle są moim zdaniem, jednym z najgorszych wymysłów człowieka. To, co przyszło mi poznać w tym temacie, przeszło moje jakiekolwiek pojęcie świata.

 

JEŚLI CHCESZ POMÓC TAK WYKORZYSTYWANYM ZWIERZĘTOM, PAMIĘTAJ:

  1. NIGDY nie kupuj kota lub psa od ludzi anonimowych. Prawdziwi hodowcy nie mają powodu, żeby wstydzić się swego nazwiska!
  2. NIGDY nie kupuj zwierzęcia od handlarzy żywym towarem (na bazarze, na rynku, w złych warunkach)! Choć motywy jego nabycia możesz mieć najszlachetniejsze, np. ratowanie czyjegoś życia) efekt takiego postępowania i tak jest jeden - te potwory bez cienia sumienia mają się coraz lepiej, a maltretowanych przez nich istot jest coraz więcej...
  3. NIGDY nie kupuj zwierzęcia bez umowy. Zawsze kupuj zwierzaka od osoby znanej z imienia i nazwiska. Od osoby z którą zawsze będziesz miał kontakt.
  4. NIGDY nie kupuj kociaka zanim nie skończy on co najmniej dziesięciu tygodni! Nawet od osób Ci znajomych.
  5. NIGDY nie kupuj kotka bez książeczki szczepień. Do około siódmego tygodnia życia kocięta karmi jeszcze matka, do około ósmego tygodnia mają one dzięki karmieniu naturalne przeciwciała. Potem bezwzględnie powinny być zaszczepione i musi minąć jeszcze dwa tygodnie zanim nie zostanie zaobserwowana reakcja poszczepienna. Jeśli kotek jest zdrowy wszystko będzie w porządku, jeśli nie - właśnie po szczepieniu zwykle pojawiają się kłopoty i zakażone wirusem zwierzę zaczyna sprawiać problemy.
  6. NIGDY nie kupuj kociaka, który jest osowiały czy apatyczny, który ma biegunkę, wyciek z nosa lub oczu, któremu widać trzecią powiekę, który ma brudne uszy czy wzdęty brzuszek!

 

PAMIĘTAJ, JEŚLI JEST POPYT BĘDZIE TEŻ PODAŻ. JEŚLI LUDZIE NADAL BĘDĄ KUPOWAĆ ZWIERZĘTA OD HANDLARZY ŻYWYM TOWAREM, PSEUDOHODOWLE I ROZMNAŻACZE WCIĄŻ BĘDĄ UPRAWIAĆ SWÓJ PROCEDER KOSZTEM ŻYCIA I CIERPIENIA ZWIERZĄT!
TO TY MASZ NA TO WPŁYW!

 

Tekst napisany z wykorzystaniem artykułu „Nie kupuj kota w worku"
autorstwa Anety Sołowiej opublikowanego na stronie  www.arka.strefa.pl

Patrycja Kwiatkowska



www.stoppseudochodowcom.org

STOP PSEUDOHODOWLOM