Nika [*] – jedyna taka Kotka Drukuj Email
Nika_sygn

Nika trafiła do Opolskiego Schroniska w listopadzie 2008 roku. Miała może z 6, może 7 lat. Nika miała dom. Na początku była kotką domową, wychuchaną i rozpieszczaną. Im była starsza, tym bardziej stawała się kotką wychodzącą. W drugiej połowie 2008 roku była już kotem tylko podwórkowym.

Ile razy była w ciąży? Ile razy rodziła? Co stało się z jej dziećmi? Tego nie dowiemy się nigdy. I chyba nawet nie chcemy tego wiedzieć. Kiedy zima zaczęła zapowiadać się na srogą, a kondycja Niki już z daleka była niepokojąca, sąsiedzi jej „opiekunów” postanowili kotce pomóc. Przywieźli ją do nas. Gdyby komuś z Was przyszło do głowy pytanie, czy jej opiekunowie jej szukali – nie, nie szukali. Nie zainteresowali się jej zniknięciem w ogóle.

 

Dlaczego piszę o Nice tutaj, w dziale o kastracjach?

Otóż Nika trafiła do nas z guzami nowotworowymi na obu listwach mlecznych. Od razu została poddana zabiegowi kastracji, usunięto też obie listwy mleczne zaatakowane przez nowotwór. Gdyby jej opiekunowie zadbali zawczasu o kastrację kotki, nic, o czym pisałam wyżej nie miałoby miejsca, a Nika pewnie żyłaby do dziś.

 

Nika na początku roku 2009 podupadła na zdrowiu. Sytuacja była dość ciężka. Wyniki krwi świadczyły o złym stanie nerek. Nika nie jadła, chudła, wymiotowała krwią. Chory kot w schronisku nie ma różowej przyszłości, niestety. W ostatnim momencie z odsieczą dla kotki przybyła Pani Weterynarz. Przyjęła Nikę do siebie. 22 lutego 2009 zawiozłam Nikę na Śląsk, do Wspaniałej Osoby, która nigdy opolskiemu kotu nie odmówiła pomocy. Nika, w domu, przy całodobowej opiece szybko wyzdrowiała.

Nika pod troskliwą opieką Pani Doktor odżywała. Przybrała na wadze, piękniała, coraz lepiej czuła się też psychicznie. Okazało się, jak wyjątkowym i specjalnym jest kotem. Była prawdziwą Kocią Damą. Dumna, stateczna, sprawiedliwa. Była poważana wśród stadka kocurów, nawet tych, którzy byli od niej starsi. Pokazała nam, jak wielką jest znawczynią i smakoszką serów żółtych. Gustowała w goudzie i ementalerze. Pieszczoty przyjmowała w dogodnych do tego porach, w odpowiednich ilościach i od godnych tego osób. Była dobrym, bardzo mądrym kotem.

 

Mijały miesiące. Chyba gdzieś w maju, Nika zaczęła kaszleć. Nie był to, niestety, kaszel powiązany z kocim katarem, czy przeziębieniem. Pani Doktor zaczęła podejrzewać najgorsze. Zdjęcie rtg pokazało zmiany na płucach. Podejrzenia sprawdziły się – przerzuty nowotworowe. Guzy gruczołów mlecznych występujące u niekastrowanych kocic, a z którymi to guzami trafiła do nas Nika, bardzo często dają przerzuty do płuc. Kot umiera długo i w męczarniach, coraz gorzej kaszląc, nie mogąc oddychać. Dusząc się po prostu. Nika miała to szczęście, że w tym ciężkim okresie miała całodobową opiekę, podawane leki. A kiedy przyszedł TEN moment zasnęła spokojnie, nie męcząc się.

Ale pomyślcie, ile kotek nie ma tego komfortu? Ile zwierząt na „wolności” umiera w ten sposób? A wystarczy jeden prosty i szybki zabieg. Jeden na całe życie. Pomyślcie o swoich domowych kotkach. Czy taki los, los Niki ma spotkać i je?

 

Tak pożegnała Nikę jej prawdziwa i jedyna Opiekunka jaką Nika miała:

Przegrałyśmy. Cesarzowa, Wielka Serowa Dama stoczyła wczoraj swoją ostatnią bitwę. Walczyła bardzo dzielnie, serce miała mężne, ale zdradziło ją ciało - schorowane, słabe. ODESZŁA. Na moich kolanach, mokra od moich łez. Usnęła spokojnie, do końca zachowując klasę i styl. Nie wiem, co jest po drugiej stronie mostu, chcę wierzyć, że Tęczowa Kraina, cała z sera, z wygodnymi kanapami i miękkimi dywanami. Bez bólu i cierpienia. Jak na Damę przystało, pewnie zabroniła by mi rozklejać się za bardzo, więc zgodnie z jej wolą muszę wziąć się w garść.”

 

Nika miała przed sobą przynajmniej 10 lat życia. Nie przeżyła nawet roku. Mimo tego, że zapewniliśmy jej wszystko, co mogliśmy.

 

Pomyślcie o Nice. Zabierzcie swoje kotki na zabieg. Proszę.

 

Nika.jpg 1 2 3 4 5 6 7

 

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.